Jezioro Tarnobrzeskie powoli, ale zdecydowanie budzi się z zimowego snu. Jeśli zastanawiasz się, czy warto już pakować szpej do bagażnika, odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak! Podwodny świat zaczyna tętnić życiem. Roślinność nieśmiało strzela w górę, tworząc pierwsze zielone dywany, a spomiędzy nich coraz śmielej ruszają patrole ryb.
Sezon przejściowy ma swoje własne, unikalne zasady. Woda zaczyna się już wyraźnie rozwarstwiać, co gwarantuje nam klasyczne, nurkowe doznania termiczne.
Przy powierzchni: Bardzo przyjemne 16°C. To idealne warunki na komfortowe rozpoczęcie i zakończenie nurkowania, a także na przystanek bezpieczeństwa bez szczękania zębami.
Poniżej termokliny: Tutaj czeka na Ciebie szybkie orzeźwienie – termometr wskazuje stabilne 8–9°C. Suchy skafander lub gruba pianka z dociepleniem to wciąż absolutny „must-have”.
Widoczność: Jak to w Jeziorze Tarnobrzeskim – bywa zróżnicowana i waha się od 3 do 6 metrów. Co ciekawe, sprawdza się tu złota zasada: im głębiej, tym lepiej. Warto zanurkować nieco niżej, by uciec przed powierzchniowymi mgłami.
Jezioro Tarnobrzeskie potrafi być kapryśne. Jednego dnia wita nas wizurą jak w Egipcie, innego potrafi wystawić naszą nawigację na ciężką próbę. Ale umówmy się – czy ktokolwiek z nas wrócił stąd kiedyś niezadowolony?
Niezależnie od humoru zbiornika, każde zejście pod wodę w Tarnobrzegu to udane nurkowanie. Czysta woda, rozwijające się życie i ta niepowtarzalna atmosfera sprawiają, że chce się tu wracać po więcej.
Do zobaczenia pod wodą!
